webspace hosting web hosting| online dating| joomla themes| website hosting| free web hosting| com domains| report abuse
Unlimited Web Hosting

Unlimited disk space/traffic/domains
1-click app installer, $9.99/month

VPS Hosting

Free Control Panel, full root access
Virtuozzo Containers, $25.00/month

Unlimited Internet Fax to Email

Unlimited faxes, no fees
dedicated phone number

Reseller Hosting

Reseller hosting services, domains,
vps, dedicated servers. Join free!

Zamki na trasie Pd-Pn

| No Comments | No TrackBacks
 Zamki na trasie Pd-Pn

 

Nasza przygoda przebiega bursztynową trasą szybkiego ruch A1, scalającą północ z południem. Wizytowanie zamków tej drodze sprzymierzone było z wyprawą nad nasze polskie morze.



Zamek w Będzinie,, jest budowlaną perełką. Niby nie za rozległy, jednak w swojej niebanalnej konstrukcji budzi podziw. Na pewno pozostaje sentyment do tego zamku i nie pominęliśmy okazji, żeby ponownie ujrzeć ten obiekt zamkowy. Równoległą atrakcją jest dość późna pora w jakiej odwiedziliśmy obiekt. Mogliśmy mówić o ogromnym szczęściu, gdyż dojeźdzając do Będzina przestał padać deszcz, a jak już bylismy pod warownią, tak jakby na nasze zamówienie włączono reflektory oświetlające obiekt zamkowy.

Kolejny obiekt -  Zamek w Łęczycy. Twierdza należy do typów zamków miejskich, pozostała wybudowana na zarysie czworokąta o powierzchni 2600 m2. Usytuowana w południowo-zachodnim rogu objętego murami zespołu miejskiego, od jakiego separowała ją zasilana wodami Bzury fosa. Umiejscowiony na sztucznie uformowanym kopcu ziemnym obiekt wzniesiony pozostał w partii fundamentowej z kamienia, zaś wyżej z gotyckiej cegły. Dzisiaj składa się z bardzo rozległego skrzydła zachodniego z trzykondygnacyjnym budynkiem nazywanym Domem Nowym, wieżą bramną i narożną ośmioboczną wieżą. Mur obwodowy ma maksymalnie ok. 10 m wysokości, ale w połowie jest zrujnowany i znacznie niższy.

Miejscowe legendy połączone są prawie w komplecie z diabłem Borutą występującym pod różnymi sylwetkami. Jako arystokrata spaceruje w kontuszu po dziedzińcu zamkowym, pod sylwetką sowy strzeże skarbów w lochach zamkowych, w wodach Bzury jako Boruta-topielec przyjmuje kształt ryby z rogami, po polach galopuje nocami Boruta-koń, miód podbiera pszczelarzom Boruta-bartnik.

Początki Boruty sięgają XIV w. Wtedy to Kazimierz Wielki wyruszył z Krakowa do Łęczycy, jednak blisko finału podróży jego kareta ciągnięta przez 6 koni spadła z grobli i zapadła się dogłębnie w bagno. Świta króla nie zdołała sobie z tym poradzić, musiano więc poszukać pomocy. Wokoło był tylko bór i błota oraz mała dróżka w las. Jeden ze służących poszedł więc nią i niebawem zobaczył grupkę ludzi, którzy z drewna sosnowego wytapiali smołę. Zwano ich borutami, bo wiele czasu przebywali w borze. Jeden z nich zaoferował pomoc królowi. Sługa prosił, aby szli wszyscy jednak tamci uparcie twierdzili, że jeden boruta w zupełności wystarczy. I faktycznie za pomocą grubego sznura wyciągnął po kolei wszystkie konie, a nastepnie i samą karetę. Wdzięczny król przyznał borucie szlachectwo i uczynił zarządcą jego łęczyckich dóbr. Ten jednak zapomniał skąd się wywodzi i stał się dla ludu okrutnym ciemiężcą. Po śmierci szlachcica-boruty ludzie ruszyli na zamek odebrać zagrabione im pieniądze. Nic nie znaleźli, a dwa dni później zniknęło także ciało zmarłego. Od tego momentu rozpoczęto mówć o diable Borucie. Podobno nadal pilnuje on skarbów w lochach zamkowych. A z tego czasu do chwili teraźniejszej zachowało się ludowe przysłowie: nie ma diabła gorszego, gdy się stanie pan z ubogiego.

Zamek w Gniewie na szczęście ulokowany jest po właściwej dla nas stronie Wisły. Zaskoczeniem dla nas było dojrzenie tabliczki z zakładem Rolls Royce\'a w Gniewie. Naturalnie chodzi tutaj o silniki do statków. Na zamku uśmiechęło się do nas szczeście, ponieważ akurat trafiliśmy na wesele i obiekt zamkowy był o tak wczesnej porze otwarty...

Jest to podobno najlepiej zachowany obiekt Krzyżacki na Pomorzu. Stoi na strzelistej skarpie na zachodniej części Wisły. Obiekt zamkowy ma układ bliski kwadratowi o boku 47 m z czterema wieżyczkami w narożach i wewnętrznym dziedzińcem. Wszystkie skrzydła obiektu posiadają równą wysokość, jednak ilość kondygnacji jest różna, bowiem niektóre sale jak np. kaplica i kapitularz w części południowej były znacznie większe od innych komnat. W skrzydle północnym mieściły się komnaty komtura a okresowo i wielkiego mistrza Kuchmeistera, który odstąpił z urzędu i osiadł w Gniewie. Piwnice jak również parter poświęcono na cele gospodarcze, były tu m.in. kuchnia, piekarnia i magazyn. Zamkowe mury wieńczą wąskie korytarze ze strzelnicami udostępnione odwiedzającym czyli uprzednie ganki strażnicze. Elewacje wschodnia i zachodnia posiadają suplementowo skromne, jednak odróżniające je ozdobny szczyty.

Żabnica - Hala Boracza - Hala Lipowa - Rysianka

| No Comments | No TrackBacks
  Żabnica - Hala Boracza - Hala Lipowa - Rysianka

 

O tym, że na Rysiance jest, używając trywialnego słowa - fajnie (to będzie bardzo trywialna opowiastka), zdawałem sobie sprawę nie od dziś. Jednakże sami wiecie, że czasami trudno nam się docenia to co jest.... blisko tak.... to co nas otacza..... to co mamy na wyciągnięcie dłoni.... to co tak często mijamy lub widzimy. Przychodzi jednakże czas, że pragniemy po to sięgnąć. I niespodziewanie jesteśmy zafascynowani, ogólnie czad.... zmiana niesłychana. A później się dziwimy, że nigdy wcześniej nie przybyliśmy w to miejsce. Niesamowite, jednakże mi się to zdarza. Też tak macie?



Plan przyjęty, trasa również: Skałka - Hala Boracza - Hala Lipowska - Rysianka - Skałka. Klasyczna pętla z pauzą na pierogi na Hali Lipowskiej. Góry w wszelakiej postaci mam wpisane w CV. A z tym CV to prawda. Gdy poszukiwałem pracy, moje CV pod nagłówkiem hobby miało wpis - góry. Pełen rzetelnej wiary i zapchanej dumy, pozostałem umieszczony na tyłku (bez uprzedzenia) przez jedną osobę: - Przecież co druga osoba w swoim CV zapisuję, że lubi góry - rzekła. A tak miło żyło się błogiej naiwności, z przeświadczeniem o swojej niezwykłości... Pani z bloku obok naturalnie również ma wpisane w CV góry, wszak co weekend jeździ z koleżankami na pobliski Dębowiec. W CV góry ma również kierujący quada, który chasa bezkarnie po leśnych szlakach, rozjeżdżając małego robaczka, który z pewnością miał w swoim CV - góry.

Jakby się tak przyjrzeć naszej drodze na mapie to oprócz trzech schronisk, będziemy mieli gratkę przejść przez parę Hal. Zapoczątkowujemy od Hali Boraczej, później Hala Studzionka, Hala Redykalna, Hala Skórzacka, Hala Bacmańska, Hala Gawłowska, Hala Bieguńska, Hala Lipowska, Hala Rysianka i Hala Pawlusia. W zasadzie to nijakiej wielkiej górki nie zdobywamy, jeno same hale...A na halach powinny być owieczki! Przynajmniej latem.

Naszą przechadzkę zaczynamy w Żabnicy Skałce. Błogi mróz zrobił swoje - czarny szlak na Halę Boraczą wymaga predyspozycji ekwibrystycznych. A w moim wieku, bez tego, ani rusz zimą w góry :) Jest delikatne oblodzenie na drodze. Co ciekawe, jest nawet dużo śniegu. Zima w tym roku się ociąga i tak na prawdę jest to jedno z pierwszych (nie szacując październikowych Tatr) spotkań z Lodowatą Panią. Sam szlak na Boraczą nie jest trudny, na zaczątku rzekłbym, że nawet nieinteresujący. Jednak zabawne konwersacje, nie pamiętam nawet o czym - dlatego bez wątpliwości o niczym, zajmują nam czas. Przybywamy na Halę Boraczą, która wita nas widokami w kierunku Rajczy. Jest jakoś dziwnie pusto, nawet wiatr nie wieje, tylko słychać ciche trzeszczenie śniegu pod naszymi butami. Widać, że sama Hala jest porządnie przewiana, śniegu dużo mniej aniżeli na szlaku. Udajemy się zobaczyć do budynku schroniska. Wokół budynku też czas trwa w zawieszeniu. Z małą niepewnością otwieramy drzwi kierujące do wnętrza. Ktoś tu jednak, przeżył ten Armagedon. Jest tu jednak życie! Grzecznie wypytujemy się Pani - Czy moglibyśmy wypić własną herbatę. Teraz chyba lepiej się zapytać, bo pomylone prawa rządzą się w niektórych schroniskach. Pani nam odpowiada: - Naturalnie, nie ma kłopotu. Co do samego budynku schroniska, a w zasadzie samej jadalni, to ostrożnie informując: nie rzuca na kolana. Miałem wrażenie, że czas się tu jednak zatrzymał, zatrzasnął wrota i rzekł: Mam to wszystko gdzieś! Zostaję tu na dłużej!

Pani nawet proponuje nam, przy takiej ładnej pogodzie, abyśmy poszli górą (czyli powiedziałbym, może na wyrost - granią), bo widoki będą piękne. Ciekawostką w budynku są przywarte do tablicy karteczki z rozmaitymi wpisami. Coś w stylu księgi gości, albo facebookowych like'ów w wersji outdorowej - np. Lubię, bo czas tu wpadł i się zatrzymał. Lubię, bo mogę sobie tu swobodnie zjeść własne kanapki. Można sobie te karteczki poczytać, jednakże lepsze znam zajęcia.... Idziemy na szlak. Słońce wychodzi ponad grzbiet, który dzisiaj będziemy przemierzać. Na grzbiecie mieści się pięć szczytów: Redykalny Wierch, Boraczy Wierch, Lipowski Wierch, Rysianka jak również na północnym wschodzie szczyt Romanki. Romanka wybitnie przytłumiła najbliższe przestrzenie. Troszkę niechciana, oddzielona przełęczą od Rysianki przykuwa wzrok. Lekki ziąb mimochodem hartuje nasze organizmy.

Dochodzimy do rozwidlenia szlaków. Czarny kieruje pod górę, ma Halę Redykalną (żółty szlak). Zielony dalej trawersuje grzbiet , aby dołączyć do szlaku żółtego za Halą Bieguńską. Kierując się radą pani ze schroniska na Boraczej a także wcześniejszym planem, zmierzamy na podstawowy grzbiet. Czym wyżej tym śniegu więcej, ogarniamy też coraz obszerniejszą panoramę Beskidu Śląskiego, a w oddali też Beskidu Małego. Pierwszy śnieg zawsze cieszy najbardziej, sama jego obecność poprawia humor. Na przeciw widać Baranią Górę wraz ze Skrzycznym i oddalonym Klimczokiem. Po prawej cały czas towarzyszy nam Sucha Góra. Pojawia się też poszarpaniec, czyli Wielki Rozsutec w Małej Fatrze.

Dochodzimy do żółtego szlaku. Do kluczowej grani. Wewnętrzna radość, odzwierciedlona na rozpromienionych twarzach. Odsłaniają się nowe przestrzenie, dalej okrywają się również Tatry. Na grzbiecie śniegu nieco więcej. Miejscami jest porządnie nawiane - brodzimy w śniegu do kolan. Odwykłem od tego i nieco mnie to męczy. Za ciężki jestem na takie manewry :) Otwarte przestrzenie i nader zaskakująco urocze hale, pokryte tęgą warstwą śniegu, zauroczyły nawet takiego malkontenta jak ja. Zwyczajne drzewa posypane śniegiem posiadają swój bajeczny klimat. A Cysorkie Tatry w pełnej okazałości... Sam Wielki Chocz ponad chmurami przedstawia swój czubek...

Docieramy na Halę Lipowską, do najlepszego schroniska w Polsce wg czytelników \"n.p.m.\". Zamawiamy zachwalane pierogi i w dobrych nastrojach oczekujemy swojego zamówienia. Durne oczy cieszą się jak głupie. W żołądku konwulsje, w ustach ślinociek. Wszystko przez ręcznie robione pierogi z serem i borówkami, a na nich bita śmietana, borówki i kawałek kiwi. Kulinarnie jestem kupiony przez schronisko na Hali Lipowej... Sama Hala Lipowska znajduje się na zboczu porośniętego lasem Lipowskiego Wierchu albo jak kto woli Lipowskiej Góry (1324 m). Maltretuje nas widokami - panorama Tatr, Małej Fatry oraz Beskidu.

Schronisko na Rysiance jest oddalona od Hali Lipowskiej o około 15 minut drogi z pełnym brzuchem. Dobre jedzonko bardzo rozleniwia, to niedobre chyba też. Jestem więcej skłonny ku drzemce niż pieszej wycieczce. Ale to chwilowa słabość. Idziemy na Halę Rysiankę. Droga prowadzi lasem, jednakże gdy dochodzimy do Hali, widoki po raz kolejny powalają na kolana... Są Tatry, jest Mała Fatra, jednak jest również na wyciągnięcie dłoni Pilsko oraz trochę dalej Babia Góra. Taki mały raj na ziemi. Hala Rysianka jest bardzo ekstensywna i największa na naszej dzisiejszej trasie. Oj jak ja kocham takie przestrzenie. Do obiektu schroniska udajemy się hmmm jakby to powiedzieć tylko na chwilkę....

Aparaty Canon

| No Comments | No TrackBacks
Aparaty Canon

 

Aparaty cyfrowe Canona z serii EOS można podzielić na trzy bazowe kategorie: aparaty fundamentalne (EOS 1100D, EOS 600D, EOS 550D), aparaty średniej klasy (EOS 60D, EOS 7D, EOS 5D MarkII) oraz aparaty profesjonalne (EOS 1D Mark IV, EOS 1Ds Mark III).



Wymieniona jako pierwsza grupa aparatów fotograficznych adresowana jest do jednostek rozpoczynających swoją przygodę z cyfrowymi lustrzankami. Są to podstawowe modele lustrzanek, zaopatrzone w wiele ciekawych możliwości, które wspierają w uzyskaniu wyśmienitych fotografii.

Model EOS 1100D firmy Canon to niedrogi, zaawansowany przyrząd o niewielkich rozmiarach, który pozwala wejść do świata cyfrowych lustrzanek.

Uchwyć niesłychaną liczbę detali dzięki aparatowi EOS 550D. Stosując swobodę kreatywną, chwytaj chwile i podziwiaj głębię elementów wakacyjnych zachodów słońca czy akcji meczu miejscowej drużyny.

Dzięki niespotykanej w tej kategorii rozdzielczości 18 megapikseli, konstrukcji życzliwej dla użytkownika jak również dostępu do okazałej liczby obiektywów i akcesoriów dla układu EOS aparat EOS 600D sprawi, że nic nie przeszkodzi Ci w realizacji twojej pasji fotografowania.

Aparaty średniej kategorii poświęcone są dla ludzi oczekujących wyższego wtajemniczenia i większych możliwości w naszym globie fotografii. Chcą one wykorzystać aparat do maksimum możliwości.

Znajdź swoją kreatywność dzięki modelowi EOS 60D. Wyraź siebie poprzez zapierające dech w piersiach fotografie albo filmy w standardzie Full HD dzięki ekranowi LCD o zmiennym kącie i interesującym możliwościom, pozwalającym na różnorakie dopieszczanie fotografii. Stworzony z myślą o fotografach z pasją. Rozdzielczość 18 megapikseli, 8 kl./s w trybie nieprzerwanym, czułość ISO o wartości 12 800, inteligentny wizjer a także sposobność zapisywania filmów w rozdzielczości Full HD powodują z modelu EOS 7D nieprzeciętnie wszechstronne narzędzie. Zaopatrzony w pełnoklatkową matrycę przyrząd EOS 5D Mark II łączy niezrównaną rozdzielczość z opcją tworzenia zdjęć seryjnych z prędkością 3,9 kl./s a także doskonałą jakością obrazu przy wysokich wartościach czułości ISO. Opcja zapisywania filmów w rozdzielczości Full HD jeszcze wybitniej przesuwa granice fotografii.

Ostatnia grupa to przyrządy przeznaczone dla profesjonalistów. Ich przewagą są parametry: szybkość, dokładność i jakość zdjęć z wytrzymałością mechaniczną, użyteczną w terenie. Dzięki bardzo dokładnemu autofokusowi, wyjątkowo obszernemu limitowi czułości ISO oraz najbardziej trwałym obudowom są ulubionym narzędziem wielu zawodowców.

Matryca o rozmiarze pełnej klatki i rozdzielczość 21 megapikseli, a do tego elastyczność, jaką może zapewnić tylko lustrzanka EOS 1Ds Mark III. Zalety z przetwarzania DIGIC III, niezawodność wykonania i technologie, które wprowadzają nową jakość w zakresie wydajności lustrzanek. Aparat EOS-1D Mark IV, lider w zakresie szybkości i rozdzielczości, pozwala nam złapać unikalność chwili. Zapisując obrazy w rozdzielczości 16,1 megapiksela z prędkością 10 klatek na sekundę w trybie ciągłym albo w postaci filmu w jakości Full HD, model EOS-1D Mark IV jest gotowy na każde zadanie.

Find recent content on the main index or look in the archives to find all content.